Zdarzyło Wam się kiedyś pracować dla klienta, który ostatecznie nawet Wam za tę pracę nie podziękował? Mnie się zdarza kilkaset razy do roku. Mimo sporego doświadczenia, ogromnej wiedzy i przyjaznego usposobienia, wciąż nie mogę się do tego przyzwyczaić. Za każdym razem, jakaś cząstka mnie gotuje się ze złości, że klienci bezrefleksyjnie podchodzą do mojej, skądinąd, ukochanej pracy. Spora część z Was nie ma świadomości, jak funkcjonuje nasza branża i pewnie stąd bierze się ta masa nieporozumień, dlatego ten post napiszę nie tyle w imieniu swoim, co ogromnej większości doradców z naszej branży.

   KLIENCIE, SZANUJ NASZĄ PRACĘ! – Oj, jakbym chciał, żeby klienci biur podróży, podchodzili do naszej pracy z szacunkiem. Wbrew temu co się sądzi, sprzedaż wakacji, to nie jest zwykłe klikanie w systemie w celu znalezienia oferty. To złożony proces, na który składa się mnóstwo czynników, od poznania potrzeb klienta, do poznania kierunków na które wysyła się turystów. To coroczne wyjazdy szkoleniowe, których celem jest jak najlepsze zaznajomienie produktu, to koszty, praca po nocach, w weekendy, czy poza godzinami otwarcia biura. To szczere i autentyczne poświęcenie dla klienta, bo przecież trwałe relacje na których nam zależy, można zbudować tylko w ten sposób. Mimo wielu zabiegów, ogromnej wiedzy i sporej dawki informacji, rok w rok znajduje się ogromna rzesza klientów, która nie jest w stanie wydobyć z siebie krótkiego i jakże ważnego „dziękuje” za poświęcony im czas. Branża turystyczna jest specyficzna, ponieważ jak w mało której, nie można w niej udzielać rabatów, a wszystkie biura w Polsce opierają się na tych samych ofertach. Żeby to dobrze zobrazować, wyobraźcie sobie, że puszka Coca Coli w każdym sklepie musiałaby kosztować tyle samo. Tak jest w naszej branży. Hotel Iksiński z oferty biura Iksiński, w każdym biurze agencyjnym czy salonie własnym, MUSI być w tej samej cenie. Nie można jej zmienić nawet o włos, pod groźbą ogromnych kar finansowych i daleko idących konsekwencji. Dla klienta, nie ma różnicy gdzie kupi wakacje, ma natomiast niezwykle duże znaczenie dla doradcy, który nad takim klientem pracuje. No bo wyobraźcie sobie sytuacji, że przez dwa tygodnie doradzacie klientowi, odbieracie telefony po nocach, poświęcacie swój czas wolny żeby wybrać dla niego najlepsze możliwe oferty, a ostatecznie on kupuje sobie tę samą ofertę w internecie, albo w biurze do którego akurat zajrzał. Najprościej mówiąc w takiej sytuacji za moją pracę zarabia ktoś inny. Mi za poświęcony czas, szczere chęci i maksymalnie profesjonalne doradztwo, w większości tego typu przypadków nie ostaje się nawet zwykłe słowo – dziękuje. To bardzo nieprzyjemne uczucie i dlatego z tego miejsca, chciałbym gorąco zaapelować o większą współpracę, o zadawanie pytań, a przede wszystkim o większe zrozumienie dla naszej pracy. Nie bójcie się z nami rozmawiać, pytać i analizować swoich potrzeb. Doradca turystyczny, który całym swoim życiem jest związany z tą branżą, jest zainteresowany tylko wieloletnim partnerstwem z klientem, opartym na zaufaniu i zrozumieniu. Dlatego znajdźcie sobie swojego ulubionego doradcę, trwajcie przy nim, a na pewno zawsze znajdzie dla Was możliwe najlepsze oferty. W końcu sprzedaż wakacji, to sprzedaż marzeń! Pozwólcie nam zatem wspólnie cieszyć się waszymi marzeniami.

P.S. Chciałbym Was głęboko zapewnić, że pracownicy biur podróży, to w ogromnej większości, autentyczni pasjonaci, dla których podróże są kwintesencją ich życia.

Rating: 5.0. From 4 votes.
Please wait...